Dziś trochę na temat tradycji z moich stron.
Sierpień to miesiąc, w którym rolnicy zbierają swoje plony i przygotowują się do zimy. Zawsze po udanych plonach i szczęśliwych żniwach trzeba było podziękować za urodzaj Matce Boskiej.
Następnie był czas na ucztę także dla ciała. Można było spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi, a także swoimi pomocnikami biesiadując w mniejszym lub większym gronie.
Takie oficjalne podziękowanie za zbiory nazywało się "Dożynkami".
Postanowiłem, że trochę opowiem Wam o tej tradycji, bowiem już za kilka dni sam będę gościem na takich Dożynkach w mojej miejscowości.
Tradycyjnie dożynki obchodzone były w pierwszy dzień jesieni. Jednak od jakiegoś czasu obchodzi się je przeważnie końcem sierpnia, kiedy to dzieci mają jeszcze wolne od szkoły, a pogoda jeszcze w miarę dopisuje.
Gospodarze wiją piękne wieńce dożynkowe z resztek zbóż pozostałych ze żniw, przydrożnych polnych kwiatów oraz swoich ogródkowych zbiorów. Nie ma w nich nic kupnego. Wszystko pochodzi z wiejskiej ziemi.
Wieńce mają przeróżne kształty. Są tradycyjne, ale i też nowoczesne, których pomysły wyszły wprost z głów najmłodszych rolników.
Rozpoczęcie takich obchodów dożynek przeważnie zaczyna się mszą św. w kościele. Następuje tam uroczyste poświęcenie wieńców dożynkowych i chleba, który jest owocem ciężkiej pracy rolnika w polu. Tym chlebem są następnie częstowani wszyscy uczestnicy dożynkowej mszy świętej. Każde dożynki mają swoich gospodarzy oraz Starostów. Są nimi najczęściej osoby ze wsi, które posiadają gospodarstwo rolne i uprawiają ziemię. Po mszy św. następuje część artystyczna połączona z rodzinną biesiadą, która najczęściej odbywa się przy remizach lub lokalnych ośrodkach kultury.
Znajdzie się tam coś dla każdego. Śpiewane są przeróżne humorystyczne przyśpiewki. Przeważnie znajdzie się w nich śmieszna wzmianka na temat aktualnych starostów dożynek. Panie z Koła Gospodyń gotują pyszne potrawy, których właśnie wtedy można skosztować. Są też atrakcje dla dzieci- animatorzy, zabawy ruchowe z nagrodami, lody oraz wiele wiele innych. Można się także przejechać kucykami czy pogłaskać zwierzęta z gospodarstw, które zostały przyprowadzone na imprezę specjalnie z myślą o najmłodszych uczestnikach. To wszystko sprawia, że imprezy tego typu są chętnie odwiedzane przez szerokie grono ludzi.
Kiedyś dożynki wyglądały nieco inaczej. Bawiła się w nich tylko ta najbardziej zamożna część rolników. Ci najbiedniejsi dziękowali za swoje zbiory poprzez modlitwę do Matki Boskiej w zaciszu swojego domu, częstując się chlebem wypieczonym ze świeżo zebranej pszenicy i żyta. Dziś jest zupełnie inaczej. Bawią się wszyscy. Nie ma podziału na bogatych i biednych. To właśnie jest fenomenem dożynek.
Kto nie był jeszcze na takiej imprezie, serdecznie zapraszam. To właśnie czas dożynek na podkarpaciu ale i nie tylko!